dobre mniemanie. No i założyłbym się, że zwróciłaś jego uwagę.

- Nigdy nie będziesz zwyczajna - zapewnił, całując ją czule.
- Słucham.
- Mam swoje powody. Zresztą jasno dałeś do zrozumienia, że nie potrzebujesz żony. Nie ma o czym mówić. Sypianie z tobą, podczas gdy pełnię obowiązki opiekunki dziecka, sprawiałoby, iż czułabym się jak tani towar.
Po takich tajemnych, mrocznych seansach ogarniały ją wyrzuty sumienia i szukała dla siebie kary. Wiedziała, że dopuściła się czegoś występnego, grzesznego. O grzechach dowiadywała się podczas mszy i na lekcjach katechizmu. Wysłuchiwała chrześcijańskich nauk samotnie; żadne dziecko nie odważyło się do niej zbliżyć. Poza murami kościoła, w salonach Pierron House, grzeszne zachowania były wszak aprobowane, nawet pochwalane, szczególnie przez mężczyzn, którzy śmiali się nocą, a w dzień odwracali wzrok.
Jackson pokiwał głową.
- Nie ma za co. - Rick zwolnił, zjechał na pobocze. - Poczekaj. Muszę się odlać.
Czekała ją druga rozmowa tego dnia i dziewiąta w tym tygodniu, a została jeszcze
pozycję. Przy pannie Gallant najwyraźniej tracił rozum. Jedną z jego zasad było
Lucien posłał mu wymuszony uśmiech.
Skinął głową.
Chociaż Lucia zapewne wszystko o nim wie.
- Rozumiesz teraz, dlaczego uciekłam? Dlaczego nie wracałam? Gdybym tam została, umarłabym. Moja dusza by... sczezła.
- Najpewniej, jeśli to ten sam człowiek. Rozpoznaje ją pan?
- Margaret, to pani Delacroix.

- Nie, dopóki ktoś nie uzyska dwudziestu jeden punktów. Podobają mi się twoje -

Odwrócił się i ruszył szybko w stronę przystanku tramwajowego, lecz kiedy za nim zawołała, zatrzymał się i obejrzał przez ramię.
W tym momencie dostrzegł lorda Beltona. Chwycił go za ramię, zanim ten zdążył
- Dobrze, zaczekaj chwilę. Przyniosę krzesło.

w ogóle jej nie było.

stałych adoratorów, cavaliers servientes. I tylko wtedy, kiedy przestają już rodzić dzieci lub
- Mmm – zamruczał gardłowo mężczyzna, przysuwając się do chłopaka jeszcze
opowiesz mi wszystko dokładnie. Spróbuj mi zaufać.

- Potem na przyjęciu oznajmię, że ty i Robert się zaręczyliście.

- Wolę nie kusić losu. Moi sąsiedzi, jak pewnie zauważyłaś, to młodzi dandysi. Nie
sztony i dwa czerwone.
- Czy wybrałaś swój zawód dlatego, że szukasz przygód?